Przy naszym kościele tworzymy Miejsce Pamięci Narodowej poświęcone pamięci osób, które oddały życie za Polskę podczas:
Pomnik ma również upamiętniać postacie wybitnych Polaków - duchownych, którzy swoim życiem dali przykład kolejnym pokoleniom Polaków jak służyć Bogu i Ojczyźnie:
Bohaterstwo polskich żołnierzy chcemy upamiętnić przez wmurowanie w głazy ziemi z miejsc bitew, męczeństwa i śmierci Polaków:
Poświęcenia Miejsca Pamięci Narodowej dokona pochodzący z naszej parafii ks. bp Ireneusz Pękalski po Mszy Świętej o godz. 1030 w dniu 28 lipca 2013 roku.
Poniżej filmy dokumentujące pobranie ziemi ze Lwowa, Monte Cassino i Loretto.
Film z pobrania ziemi z cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie niedostępny w wersji mobilnej.
Pobranie ziemi z cmentarzy na Monte Cassino i Loreto
Film z pobrania ziemi z cmentarza na Rossie w Wilnie niedostępny w wersji mobilnej.
W niedzielę 28 lipca 2013 roku Mszę Świętą o godzinie 1030 odprawił pochodzący z naszej parafii ks. bp Ireneusz Pękalski. Nasz proboszcz ks. Ryszard Stanek powitał dostojnego gościa i podziękował za przybycie. Homilię Jego Eminencja rozpoczął cytatem Cycerona - słynnego mówcy rzymskiego Historia jest nauczycielką życia. Mówił, że w historię świata wpleciona jest szczególna historia - historia zbawienia. Bohaterów wspomnianej historii i wydarzenia z nią związane przypominamy sobie w czasie każdej Mszy Świętej. Czego można nauczyć się i jak zastosować w swoim życiu wydarzenia z historii zbawienia podał na przykładzie Abrahama - człowieka wielkiej wiary i zawierzenia Panu. Abraham błaga Boga o miłosierdzie dla Sodomy i Gomory jeśli znajdzie w niej choć 10 sprawiedliwych - niestety Bóg nie znajduje nawet tak niewielu. Biskup na tym przykładzie przypomina, że nie można żyć czyniąc zło i myśląc, że uniknie się kary. W końcu nasz Pan upomni się o swoje więc nie należy być beztroskim tylko iść do sanktuarium Miłosierdzia jakim jest konfesjonał. Ucząc się na błędach mieszkańców Sodomy i Gomory nie należy się z tym ociągać bo można nie zdążyć się nawrócić. W Ewangelii z kolei - kontynuował - znajduje się przykład nie tylko cudów, które czyni Chrystus, ale przykład jak należy się modlić, czyli rozmawiać z Bogiem. Jezus zawsze znajdując czas modlitwę umacnia się, aby móc wypełnić wolę Ojca. Jakże to odmienne od czynów współczesnego człowieka, który chciałby poprzez różne wymówki unikać modlitwy, Mszy Świętej. Wielu ludzi powinno mieć świadomość, że unikanie kontaktu z Bogiem poprzez modlitwę i podczas Mszy Świętej prowadzi do utraty wiary i życia jakby Pana Boga nie było. Wiele osób postępując tak doprowadza do tego, że życie im się bardzo pogmatwało i nie zdążyli tego już naprawić. Powstające Miejsce Pamięci Narodowej i ludzie upamiętnieni na zamieszczonych tam tablicach są przykładem, że nie musimy się wstydzić naszej historii. Historia Polski dowodzi do czego prowadzi myślenie tylko o sobie, o swoich potrzebach - egoizm naszych przodków doprowadził do rozbiorów. Wanda Malczewska i objawienia od Matki Bożej, których doświadczyła pod koniec 19 wieku są ostrzeżeniem dla Polaków. Maryja ostrzega, że może się w Polsce wiele zmienić na gorsze i Polska może przestać być katolicka jeśli młodzież będzie wychowywana bez Boga.
Po Mszy odbyła się uroczystość, w czasie której bp Pękalski poświęcił Miejsce Pamięci Narodowej powstające przy naszym kościele, aby upamiętnić ofiarę z życia wielu Polaków podczas powstań narodowych, dwóch wojen światowych oraz w czasie prześladowań komunistycznych. Pomnik upamiętnia również wielu duchownych, którzy przykładem swego życia umacniali kolejne pokolenia Polaków.
Tak, to prawda. Byłem we wnętrzu domu Świętej Rodziny, całowałem z wielkim wzruszeniem jego surowe ściany. Rozmawiałem z Jezusem, Maryją i św. Józefem. Spotkałem się z Jezusem tak blisko, jak tylko Bóg człowiek może spotkać się ze współczesnym człowiekiem.
- Jak to możliwe ?!
- Gdzie i kiedy to stać się mogło ?! - zapytają zapewne czytelnicy.
Otóż we wrześniu 1991 roku wyruszyłem z pielgrzymką autokarową do Wiecznego Miasta - Rzymu i innych wspaniałych miejsc drogich sercu każdego chrześcijanina. Pielgrzymkę, choć była jego organizacyjnym debiutem, wzorowo zorganizował proboszcz parafii Najświętszej Eucharystii w Łodzi, ks. Bohdan Papiernik. Na trasie naszej pielgrzymki znalazło się również sanktuarium Świętego Domku w Loreto.
Loreto to niewielkie włoskie miasteczko, liczące zaledwie około 10 tys. mieszkańców, położone nad Adriatykiem w pobliżu Ankony.
Jak to się stało, że domek w którym archanioł Gabriel zwiastował Maryi Boże Macierzyństwo, gdzie Jezus przeżył swe dziecięce i młodzieńcze lata, stoi w odległym o tysiące kilometrów od Nazaretu Loreto?
Legendy i ikonografia mówią, że domek z Nazaretu do Loreto przenieśli aniołowie. Jednak prawda, jak nam mówił przewodnik, wygląda bardziej prozaicznie. Początki tej historii sięgają końca XIII wieku. Wtedy to rycerze chrześcijańscy, biorący udział w wyprawach krzyżowych, byli coraz silniej wypierani przez Saracenów z Palestyny. I to właśnie powracający z wypraw krzyżowych rycerze postanowili rozebrać jeden z domków w Nazarecie, o którym miejscowa tradycja mówiła, że należał do św. Rodziny, by uchronić go przed zniszczeniem i profanacją. Legenda o aniołach mogła mieć swój początek w nazwisku rodziny, która zajęła się przetransportowaniem domku. Ich nazwisko brzmiało De Angelis, czyli Aniołowie. Tradycji tej nie zaprzeczają badania naukowe. Wcześniej nad domkiem w Nazarecie zbudowana była, na polecenie św. Heleny, okazała świątynia, zburzona przez Saracenów, odbudowana przez krzyżowców i ponownie spalona przez muzułmanów. Zapiski pielgrzymów z tamtych czasów potwierdzają jednak, że sam domek Maryi i Józefa ocalał przynajmniej do roku 1291, w którym Krzyżowcy opuścili Palestynę. Najprawdopodobniej rozebrany na części kamienny domek przewieziono statkami najpierw do miasta Rieka, na pograniczu Słowenii i Chorwacji, a w 1294 r znalazł się on właśnie w Loreto, gdzie stoi do dziś.
Święty domek zajmuje prostokątną powierzchnię 950 na 400 cm. Wewnątrz mogliśmy oglądać surowe kamienne mury trzech ścian: dwóch bocznych i tylnej. Na ścianie frontowej dziś znajduje się ołtarz, a za nim nisza z figurą Czarnej Madonny z Dzieciątkiem. Ta statua z drewna cedrowego przypomina pierwotną, bardzo starą figurę, która spłonęła podczas pożaru jaki wybuchł w nocy z 22 na 23 lutego 1921 roku.
Jej pierwotny kolor, szczególnie twarzy, był mocno brunatny od dymu spalanych przed figurą Madonny, włoskim zwyczajem, świec i lampek oliwnych. Nadano tę barwę i obecnej figurze pokrywając ją lekką ciemną politurą. Brak trzeciej ściany Świętego Domku wynika z faktu, iż drugą izbę mieszkalną św. Rodziny stanowił pewien rodzaj groty, nierozłącznie związanej z nazaretańską skałą. Do tej skały był przystawiony domek zbudowany z piaskowca, uformowanego na kształt dużych cegieł spojonych na wschodni wzór. Na zewnątrz domek pokryty jest obecnie bogato zdobionym wystrojem marmurowym. Sama zaś budowla znajduje się wewnątrz wspaniałej bazyliki, a ściśle mówiąc pod jej imponującą kopułą.
W Bazylice odnaleźć można wiele polskich pamiątek. Najważniejsza z nich to polska kaplica z ołtarzem Najświętszego Serca Jezusowego. W kaplicy mogliśmy oglądać wiele polskich elementów, jak np.: stylizowany krzyż Virtuti Militari w ołtarzu, obrazy polskich świętych, fresk Najświętszej Maryi Panny, której hołd składają przedstawiciele polskiego narodu w charakterystycznych strojach, freski przedstawiające Jana III Sobieskiego pod Wiedniem, cud nad Wisłą i inne.
Na szczególną uwagę zasługuje witraż w polskiej kaplicy. Przedstawia on scenę, która wyjaśnia dlaczego Polacy darzeni są w Loreto większą niż gdzie indziej sympatią. Otóż rankiem 6 lipca 1944 roku na bazylikę loretańską spadły niemieckie bomby zapalające. Wywołały one groźny pożar pięknej kopuły zbudowanej w XVI wieku. Nad sanktuarium zawisła realna groźba runięcia kopuły na znajdujący się pod nią Święty Domek Nazaretański - największą relikwię tego sławnego miejsca. W tym czasie stacjonował w Loreto Oddział Ułanów Karpackich II Korpusu armii generała Andersa. Żołnierze ci, mimo wielkiego zagrożenia i toczących się w pobliżu walk, zorganizowali samorzutnie uwieńczoną sukcesem akcję ratunkową. Właśnie ten dzielny wyczyn polskich żołnierzy uwiecznił w witrażu polskiej kaplicy Arturo Gati.
O tej bohaterskiej obronie i o chlubie oręża polskiego na ziemi włoskiej przypomina wykuty w białym marmurze napis, będący fragmentem listu papieża Piusa XII skierowanego do biskupów polskich 1 września 1951 roku. Warto chyba przytoczyć ten napis w tłumaczeniu polskim w całości.
W czasie szalejącej ostatnio wojny, na podstawie licznych dowodów, przekonaliśmy się jak gorącą wiarą i nabożeństwem do Bogarodzicy odznaczają się Polacy. To oni po odniesieniu zwycięstwa na zgliszczach klasztoru Monte Casino wznieśli ołtarz przyozdobiony obrazem Świętej Bożej Rodzicielki. Od ognia i zniszczenia nie bacząc na niebezpieczeństwo utraty życia, uratowali Święty Domek Loretański, na który spadły zapalające bomby. Tych przeto najdzielniejszych żołnierzy i obrońców mariackiej świątyni, poleciliśmy udekorować papieskimi odznaczeniami.
Wiele jeszcze innych polskich pamiątek można odnaleźć w loretańskim sanktuarium. Nie można pominąć choćby baldachimu i szat liturgicznych, uszytych z namiotu Kara Mustafy zdobytego pod Wiedniem przez Jana III Sobieskiego, a ofiarowanego przez niego loretańskiemu sanktuarium wraz z najpiękniejszym tureckim sztandarem.
Największą jednak i najbardziej chyba wymowną pamiątką, która po wszystkie czasy będzie przypominać Polskę mieszkańcom Loreto i przybywającym tutaj pielgrzymom, jest Polski Cmentarz Wojenny. W 1080 grobach spoczywają na nim doczesne szczątki bohaterskich żołnierzy polskich, poległych na różnych frontach szczególnie pod Loreto, Anconą, Metauro i na tzw. Linii Gotów. Decyzja o założeniu tego cmentarza zapadła 21 lipca 1944 roku, kiedy to w bazylice loretańskiej odbyło się, celebrowane przez arcybiskupa polowego - Józefa Gawlinę, nabożeństwo żałobne za poległych polskich żołnierzy. W nabożeństwie wzięli udział liczni oficerowie i żołnierze polscy z gen Kazimierzem Sosnkowskim - Naczelnym Wodzem Polski i gen Władysławem Andersem na czele, a także przedstawiciele miejscowych władz i mieszkańcy Loreto. To właśnie mieszkańcy Loreto mieli szczególny powód by okazać polskim żołnierzom modlitewną wdzięczność. Trzy tygodnie wcześniej bowiem, o świcie 1 lipca 1944 r, wkroczyło nasze wojsko w pościgu za Niemcami do miasta, wyzwalając je. Mieliśmy okazję naocznie się przekonać o tym, że ta wdzięczność jest ciągle żywa. Tak się bowiem złożyło, ze w dniu naszego pobytu. wieczorem udała się na polski cmentarz malownicza procesja z lampionami. Szli w niej licznie zgromadzeni Włosi, zarówno zdrowi, jak i ci którzy na wózkach inwalidzkich przybyli po pociechę do Świętego Domku.
Szli z modlitwą różańcową na ustach, by modlić się za tych, którzy przynieśli im wolność i uratowali najświętszą relikwię, narażając swe życie przy gaszeniu wspomnianego już pożaru. Wmieszani w tłum szliśmy z nimi wielce wzruszeni i zadumani nad powikłanymi losami naszej Ojczyzny. Z podobnym wzruszeniem, stojąc wśród mogił naszych rodaków, wysłuchaliśmy, bardziej czując treść niż rozumiejąc, płomiennej mowy kapłana. Te chwile zadumy przerodziły się jednak wkrótce w pełną południowego temperamentu radość spotkania z włoskimi współczcicielami Czarnej Madonny. Gdy bowiem po procesji ktoś z Włochów zorientował się, że wraz z nimi modlili się uczestnicy pielgrzymki z Polski, rozpoczęło się wzajemne entuzjastyczne powitanie. Wspólny śpiew Czarnej Madonny, gdy nam ta pieśń przypominała Jasnogórski Wizerunek, a naszym gospodarzom niewielką ciemną figurkę z pobliskiego sanktuarium, rozpoczął pełen spontanicznej radości wieczór narodowych pieśni i piosenek przeplatanych okrzykami: Wiwat Polonia, Wiwat Italia. Zarówno my, jak i nasi gospodarze, niespiesznie opuszczali ten niewielki placyk u stóp sanktuarium.
Pisząc o Loreto nie sposób nie wspomnieć o litanii loretańskiej, tak chętnie przez polskich katolików odmawianej i śpiewanej, zwłaszcza w maju. To właśnie tam, do Świętego Domku Loretańskiego, przybywali pielgrzymi, by tak jak dzieci, nazywać swą Matkę najpiękniejszymi imionami i tytułami. Ludowa pobożność stworzyła, jak opowiadał ojciec przewodnik, wiele takich litanii najpiękniejszych wezwań do Maryi. Jedna z nich, zatwierdzona przez Stolicę Apostolską, wypłynęła od progu Świętego Domku, by rozlać się na cały świat. Zaś Matka Boża Loretańska jest patronką lotników i osób podróżujących samolotami, jako że zgodnie z legendą domek przybył do Loreto drogą powietrzną.
Należałoby teraz przejść do drugiej izby świętego domku. Znajduje się ona oczywiście w odległym o około 2500 km Nazarecie. Udało mi się to ładnych kilka lat później, dzięki zwycięstwu w konkursie wiedzy religijnej zorganizowanym przez tygodnik Niedziela, ale to już zupełnie inna historia.
I już zupełnie na koniec jeszcze dwie ciekawostki. Otóż okazuje się, że w krakowskim kościele Ojców Kapucynów przy ul Loretańskiej 11 wybudowano w latach 1712 - 1719 podobny domek, a ołtarz w nim wykonano z biurka Jana III Sobieskiego (Ojcowie Kapucyni są stróżami Świętego Domku Loretańskiego). Natomiast niedaleko Wyszkowa znajduje się miejscowość Loretto, gdzie pod opieką sióstr Loretanek znajduje się polskie sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej.
W grudniu 2013 r. dzięki p. Ryszardowi Wołczykowi Miejsce Pamieci Narodowej wzbogaciło się o dwie piękne rzeźby: Matkę Boską Ostrobramską i Orła Białego.
Dzięki zdjęciom wykonanym przez p. Tadeusza Pająka można przyjrzeć się im bliżej.

Zdjęcie 1 z 7

Zdjęcie 2 z 7

Zdjęcie 3 z 7

Zdjęcie 4 z 7

Zdjęcie 5 z 7

Zdjęcie 6 z 7

Zdjęcie 7 z 7